Błękitny marsz w Iłży urósł do wydarzenia, którego nie da się przeoczyć

Błękitny marsz w Iłży urósł do wydarzenia, którego nie da się przeoczyć

FOT. Powiat

W Iłży biało-błękitny pochód znów wypełnił ulice, a wraz z nim przyszło coś więcej niż szkolna inicjatywa. Piąty Marsz dla Autyzmu zebrał około 400 osób i pokazał, jak mocno zmieniło się myślenie o spektrum autyzmu. Na placu przed liceum uniosły się błękitne balony, a potem całość przeniosła się do nowej hali, gdzie emocje mieszały się z uważnością i zwykłą radością spotkania.

  • Na placu przed liceum ruszył pochód, który w Iłży już zdążył się wpisać w kalendarz
  • Coraz większy marsz i coraz szerszy krąg ludzi wokół tej sprawy
  • Sport i występy domknęły dzień, w którym najważniejsza była zwykła życzliwość

Na placu przed liceum ruszył pochód, który w Iłży już zdążył się wpisać w kalendarz

Marsz dla Autyzmu zorganizował Zespół Szkół i Placówek w Chwałowicach, a tegoroczna edycja była już piątą. Wydarzenie odbyło się w czasie, gdy kwiecień przypomina o potrzebie rozmowy o autyzmie i o codziennym wsparciu dla osób ze spektrum.

Uczestnicy spotkali się przed Liceum im. Mikołaja Kopernika w Iłży. Tam przywitali ich Adrian Barański, dyrektor chwałowickiej placówki, oraz Krzysztof Murawski, wicestarosta radomski. Chwilę później w niebo wzniosły się dziesiątki błękitnych balonów, a potem ruszył marsz ulicami miasta.

W tym geście było coś prostego i bardzo czytelnego – pokazanie, że temat autyzmu nie ma zostawać na marginesie. Tego dnia Iłża mówiła jednym głosem, a sam pochód stał się widocznym znakiem solidarności, nie tylko szkolnym przedsięwzięciem.

Coraz większy marsz i coraz szerszy krąg ludzi wokół tej sprawy

Z roku na rok wydarzenie przyciąga więcej osób, a organizatorzy podkreślają, że dołączają kolejne placówki i mieszkańcy, którym bliska jest idea wsparcia zamiast wykluczania. Małgorzata Jastrzębska, wicedyrektor szkoły w Chwałowicach, zwracała uwagę, że marsz rośnie z każdą edycją.

„Za każdym razem jest nas coraz więcej, dołączają do nas inne placówki, ale też wszyscy ludzie, którzy solidaryzują się z osobami ze spektrum autyzmu” – mówiła Małgorzata Jastrzębska.

To ważny sygnał także dla rodzin, które na co dzień mierzą się z niezrozumieniem albo prostymi schematami. Takie wydarzenie nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale zmienia atmosferę wokół tematu – z ciszy i dystansu na obecność, rozmowę i widoczność.

Sport i występy domknęły dzień, w którym najważniejsza była zwykła życzliwość

Po marszu uczestnicy wrócili do nowej hali w liceum. Tam czekały krótkie występy artystyczne, a później mecz koszykówki między uczniami ZSiP w Chwałowicach a drużyną Tigers z Radomia. Emocji nie brakowało, ale wynik wyraźnie ustąpił miejsca temu, co działo się wokół gry.

Krzysztof Murawski podkreślał, że podobne spotkania mają sens właśnie dlatego, iż przełamują stary sposób myślenia o autyzmie.

„Autyzm to nie choroba” – powiedział wicestarosta radomski, dodając, że ważne jest wspieranie, a nie wykluczanie.

Z kolei Anetta Tomczyk, dyrektor radomskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Warszawie , zwróciła uwagę na różnorodność ludzi i potrzebę lepszej komunikacji.

„Autyzm to inność” – zaznaczyła, podkreślając, że współczesna wiedza pozwala dziś lepiej rozumieć potrzeby osób w spektrum.

I właśnie w tym tkwi siła iłżeckiego marszu – nie w samym pochodzie, ale w tym, że na kilka godzin potrafił połączyć szkołę, samorząd, sport i mieszkańców wokół jednego, bardzo konkretnego przekazu: zamiast odsuwania potrzebna jest obecność.

na podstawie: Starostwo Powiatowe w Radomiu.