Szpitale powiatowe na granicy, a radni nie wykluczają restrukturyzacji

FOT. Powiat Radomski
Na sali obrad w Radomiu padły liczby, które trudno zignorować – długi dwóch szpitali powiatowych rosną szybciej niż ich przychody. W Iłży i Pionkach dyrektorki mówiły już nie o poprawie, lecz o przetrwaniu, a samorządowcy ostrzegali, że bez zmiany zasad finansowania placówki mogą wejść w spiralę zadłużenia. Tego dnia w centrum uwagi nie była polityka, tylko pytanie, czy powiatowe lecznice nadal udźwigną ciężar leczenia tysięcy pacjentów.
- Dyrektorki pokazały liczby, które w Iłży i Pionkach nie zostawiają złudzeń
- Iłża nie chce oddawać POZ, choć starostwo widzi w tym szansę na oddech
- Radni zamienili spór w jednogłośny apel do Warszawy
Dyrektorki pokazały liczby, które w Iłży i Pionkach nie zostawiają złudzeń
Podczas marcowej sesji Rady Powiatu od razu było wiadomo, że temat szpitali zdominuje obrady. Przewodniczący Zdzisław Mroczkowski poinformował, że zaproszono przedstawicieli rządu i NFZ, a starosta Waldemar Trelka rozpoczął od informacji o pracy zarządu oraz inwestycjach prowadzonych w powiecie. Szybko jednak to właśnie sytuacja szpitali w Iłży i Pionkach wciągnęła radnych w najdłuższą i najostrzejszą dyskusję.
Joanna Pionka, dyrektorka szpitala w Iłży, mówiła o placówce, która z jednej strony rozwija ofertę i notuje rosnące przychody, a z drugiej coraz mocniej grzęźnie pod ciężarem kosztów i zbyt nisko wycenianych świadczeń. Zwracała uwagę na drożejące zamówienia publiczne, nieuregulowane nadwykonania i pacjentów wymagających skomplikowanych procedur. Jednocześnie podkreślała, że iłżecki szpital ma mocne zaplecze – kadrę, diagnostykę, sprzęt i współpracę z uczelnią medyczną.
Bernarda Dudek, dyrektorka placówki w Pionkach, mówiła już wprost o finansowym ostrzeżeniu przed ścianą. Zatrudnienie liczy tam niespełna 400 osób, a koszty płacowe przekraczają wartość kontraktu. Sama chirurgia przynosi około 15 milionów złotych, podczas gdy wydatki sięgają 19 milionów. W jej ocenie bez cięcia kosztów i szerzej rozumianej restrukturyzacji dalsze utrzymanie szpitala w obecnym modelu staje się niemożliwe.
„Pieniędzy nie ma i nie będzie” – mówiła Bernarda Dudek po kolejnych rozmowach z NFZ.
W tle tych wystąpień wybrzmiewała jeszcze jedna sprawa – skala publicznych pieniędzy już włożonych w oba szpitale. Krzysztof Kozera przypomniał, że w ciągu siedmiu lat powiat zainwestował w nie ponad 120 milionów złotych, a dodatkowo przekazał 68 milionów w formie pożyczek i środków zewnętrznych. W obu placówkach pracuje łącznie około 700 osób, więc każda decyzja o ograniczaniu działalności uderza nie tylko w medycynę, ale też w stabilność zatrudnienia i dostęp do pomocy blisko domu.
Jeszcze mocniej sytuację opisywał wicestarosta Krzysztof Murawski, ostrzegając przed możliwym zamknięciem roku z zadłużeniem rzędu 25–30 milionów złotych. Wskazywał, że bez zmiany systemu finansowania i lepszych wycen szpitale powiatowe nie mają jak się bilansować. Starosta Trelka mówił z kolei o konieczności pilnego wsparcia, bo już samo utrzymanie ciągłości pracy wymaga kolejnych środków, a firma obsługująca system informatyczny nie będzie czekała w nieskończoność.
„Matematyka jest bezwzględna” – podkreślił Waldemar Trelka, licząc narastający dług placówek.
Iłża nie chce oddawać POZ, choć starostwo widzi w tym szansę na oddech
Na sesji pojawił się też temat połączenia gminnej podstawowej opieki zdrowotnej w Iłży ze szpitalem powiatowym. W ocenie starostwa miałoby to ułatwić pacjentom dostęp do diagnostyki i leczenia, a przy okazji uporządkować koszty i lepiej wykorzystać sprzęt oraz personel. Samorząd powiatowy liczył również na odciążenie budżetu gminy.
Burmistrz Iłży Marek Łuszczek spojrzał na tę propozycję inaczej. Przyznał, że rozumie trudną sytuację szpitala, ale nie wierzy, by połączenie POZ z lecznicą odwróciło jej los. Zwracał uwagę, że z przywoływanej straty 4,7 miliona złotych znaczną część stanowi amortyzacja, a realny ubytek gotówkowy jest dużo mniejszy. Jego zdaniem taki ruch mógłby raczej ograniczyć dostęp do podstawowej opieki niż wzmocnić cały system.
Burmistrz zadeklarował zarazem, że gmina nie zamierza odwracać się od szpitala. W kolejnych budżetach mają się znaleźć środki na wspieranie inwestycji w placówce. W dyskusji padło też przypomnienie, że samorządy od lat dokładają do zadań, na które państwowy system nie daje realnej odpowiedzi. Właśnie ten brak równowagi między obowiązkami a finansowaniem najmocniej wybrzmiał w sporze o przyszłość iłżeckiego POZ.
Radni zamienili spór w jednogłośny apel do Warszawy
Najbardziej polityczna część sesji dotyczyła stanowiska w sprawie finansowania szpitali powiatowych. W projekcie uchwały wskazano konkretne osoby odpowiedzialne za kryzys, w tym premiera Donalda Tuska, co wywołało zastrzeżenia części radnych. Opozycja przekonywała, że w tak poważnej sprawie warto zostawić mniej politycznych akcentów, a więcej wspólnego języka.
Mirosław Ślifirczyk mówił, że jeśli apel ma być skuteczny, powinien zostać przyjęty jednym głosem i bez osobistego wytykania winnych. Filip Chrzanowski zaproponował zmianę jednego punktu, przy zachowaniu samego merytorycznego przesłania. Po krótkiej przerwie radni zgodzili się na poprawiony tekst i przyjęli uchwałę jednogłośnie.
Na końcu sesji przyjęto jeszcze kilka innych dokumentów. Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Radomiu Piotr Krakowiak przedstawił sprawozdanie z działalności jednostki za 2025 rok, radni zaakceptowali też informację Powiatowego Lekarza Weterynarii, plan działania Powiatowego Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnego w Krzyżanowicach oraz powierzenie Miastu i Gminie Iłża i Miastu Pionki zadań w zakresie kultury. Powołano również doraźną komisję statutową, która zajmie się nowym regulaminem pracy Rady Powiatu.
na podstawie: Powiat.
Autor: krystian
