[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Radomiak Radom – Lech Poznań 1:3. Lech mistrzem Polski po meczu w Radomiu

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Radomiak Radom – Lech Poznań 1:3. Lech mistrzem Polski po meczu w Radomiu

W Radomiu gospodarze zaczęli od mocnego akcentu, ale ostatecznie to Lech Poznań wygrał 3:1 i na kolejkę przed końcem sezonu przypieczętował mistrzostwo Polski. Radomiak Radom – Lech Poznań 1:3, a wynik został ustalony już po przerwie, gdy goście dołożyli trzeci cios i spokojnie dowieźli swoje do końcowego gwizdka.

Na stadionie im. Braci Czachorów mecz miał wyraźny ciężar. Radomiak, dziewiąta drużyna tabeli, chciał przed własną publicznością mocno postawić się liderowi, a w powietrzu czuć było, że dla obu stron to spotkanie znaczy znacznie więcej niż zwykłe trzy punkty. Dla Lecha chodziło o domknięcie sezonowej układanki, dla gospodarzy o godne pożegnanie z końcówką rozgrywek i podtrzymanie dobrej passy, którą zespół budował w ostatnich tygodniach.

Szybki cios Radomiaka, jeszcze szybsza odpowiedź lidera

Początek ułożył się po myśli radomian. Już w 8. minucie Jan Grzesik dał gospodarzom prowadzenie i kibice w Radomiu mieli powody, by przez moment wierzyć w wieczór na własnych zasadach. Radość nie trwała jednak długo, bo Lech szybko uporządkował grę i zaczął odpowiadać z dużą skutecznością.

W 16. minucie wyrównał Mikael Ishak, a sześć minut później poznaniacy byli już na prowadzeniu po trafieniu Luisa Palmy. I właśnie tu widać było różnicę między oboma zespołami. Radomiak miał więcej piłki, częściej próbował budować akcje, ale w finalizacji brakowało konkretu. Lech natomiast potrzebował mniej, żeby zrobić więcej, i przy 5 celnych strzałach do 2 potwierdzał, że lider tabeli nie musi dominować posiadaniem, by kontrolować przebieg meczu.

Zmiana w 12. minucie, gdy Leândro ustąpił miejsca Mauridesowi, miała jeszcze pomóc gospodarzom utrzymać ofensywną energię, ale po dwóch ciosach gości spotkanie zaczęło układać się pod ich dyktando. To był moment, w którym Radomiak musiał gonić wynik, a taki scenariusz w starciu z tak poukładanym przeciwnikiem okazał się wyjątkowo trudny.

Po przerwie Lech dopiął swoje i mógł świętować tytuł

Po zmianie stron gospodarze szukali impulsu, ale to Lech zadał kolejny, praktycznie decydujący cios. W 58. minucie Patrik Wålemark podwyższył na 3:1 i od tego momentu poznaniacy mieli mecz pod kontrolą. Bruno Baltazar reagował kolejnymi zmianami, lecz obraz gry nie zmieniał się już w sposób, który mógłby poważnie zagrozić liderowi.

Spotkanie zrobiło się bardziej szarpane, pojawiły się żółte kartki, wzrosła liczba fauli, a emocje przeniosły się głównie do pojedynków w środku pola. Radomiak nadal próbował szukać swojej szansy, ale bez wyraźnego efektu w polu karnym. Lech grał dojrzale, cierpliwie i bez niepotrzebnego ryzyka, a to wystarczyło, by dowieźć rezultat do końca.

Dla poznaniaków to zwycięstwo ma podwójny ciężar. Nie tylko zamknęło im wieczór w Radomiu, ale też dało dziesiąte mistrzostwo Polski. Co więcej, było to pierwsze ligowe zwycięstwo Lecha w Radomiu w Ekstraklasie, więc lider dopisał do swojej historii także ważny wyjazdowy przełom. Radomiak z kolei kończy ten mecz z poczuciem, że mimo niezłego startu nie znalazł sposobu na drużynę, która w decydującym momencie sezonu była po prostu skuteczniejsza.

W 34. kolejce Radomiak zagra na wyjeździe z Górnikiem Zabrze , a Lech podejmie Wisłę Płock. W Radomiu jednak długo będzie się jeszcze mówiło o tym, jak lider przyjechał, strzelił trzy gole i wyjechał nie tylko z kompletem punktów, ale też z mistrzowskim tytułem.

Radomiak RadomStatystykaLech Poznań
1Gole3
55%Posiadanie45%
2Strzały celne5
2Strzały niecelne4
7Strzały łącznie11
3Strzały zablokowane2
6Strzały w polu karnym7
1Strzały spoza pola4
4Rzuty rożne3
16Faule15
1Spalone1
2Żółte kartki3
2Interwencje bramkarza1
385Liczba podań320
327Podania celne255
85%Skuteczność podań80%