[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Cracovia – Radomiak Radom 0:0. Punkt z Krakowa po meczu walki

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Cracovia – Radomiak Radom 0:0. Punkt z Krakowa po meczu walki

W poniedziałkowe popołudnie na stadionie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Krakowie padł wynik, który najlepiej oddaje obraz spotkania: Cracovia – Radomiak Radom 0:0. W 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy było sporo walki, sporo nerwów i trochę kartkowego zamieszania, ale najważniejsze, czyli gole, nie padły. Z perspektywy Radomiaka to jednak punkt, który można przyjąć z uznaniem.

Cracovia częściej przy piłce, ale bez konkretów

Od pierwszych minut widać było, że gospodarze chcą prowadzić grę. Cracovia dłużej utrzymywała się przy piłce, częściej gościła na połowie Radomiaka i próbowała szukać miejsca między liniami. Goście z Radomia odpowiedzieli ustawieniem bardziej zachowawczym, z naciskiem na szczelność i cierpliwe czekanie na błąd rywala.

Z czasem mecz zrobił się typowo ligowy, taki, w którym każdy fragment ma znaczenie, a każda strata potrafi wywołać nerwowość na trybunach. W statystykach przewaga Cracovii była widoczna: 60 procent posiadania piłki i cztery celne strzały przy tylko jednym ze strony Radomiaka. Mimo to krakowianie nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę przyjezdnych.

Już w 31. minucie żółtą kartkę obejrzał Dominik Piła , a to tylko podkręciło napięcie. Do przerwy rezultat nie drgnął i bezbramkowy remis był jak najbardziej zgodny z tym, co działo się na murawie.

Czerwona kartka dla Tapsoby, ale Radomiak dowiózł remis

Po zmianie stron tempo wzrosło tylko na chwilę, po czym mecz znów wpadł w rytm twardej, taktycznej bitwy. Kartki zaczęły spadać częściej. Mateusz Praszelik i Gustav Henriksson oglądali żółte kartoniki, a w 60. minucie Radomiak dostał cios, który mógł ten mecz wywrócić do góry nogami – Abdoul Tapsoba zobaczył czerwoną kartkę.

Od tego momentu goście musieli bronić wyniku w osłabieniu i właśnie wtedy wyszło na jaw, jak dużo dyscypliny włożyli w ten występ. Bruno Baltazar reagował zmianami, szukając świeżych sił, ale Cracovia mimo przewagi liczebnej nie potrafiła dopiąć swego. Gospodarze mieli momenty, mieli stałe fragmenty, mieli też kolejne dośrodkowania, lecz brakowało tego ostatniego, najważniejszego podania albo precyzyjnego wykończenia.

W końcówce nerwowość tylko rosła. Żółte kartki obejrzeli jeszcze Luquinhas, Adrián Diéguez, Kamil Glik, a także Steve Kingue i M. Cichocki. Mimo tego wynik pozostał bez zmian aż do ostatniego gwizdka Daniela Stefańskiego. Radomiak wywiózł z Krakowa remis, który w kontekście tabeli ma swoją wagę i pozwala patrzeć na finisz sezonu z większym spokojem.

Cracovia z kolei może czuć wyraźny niedosyt, bo przy większym posiadaniu i większej liczbie prób nie zdołała przełamać gości. Dla kibiców z Radomia to był mecz bez fajerwerków, ale z bardzo cennym punktem na koncie.

CracoviaStatystykaRadomiak Radom
0Gole0
60%Posiadanie40%
4Strzały celne1
7Strzały niecelne4
17Strzały łącznie6
6Strzały zablokowane1
10Strzały w polu karnym3
7Strzały spoza pola3
5Rzuty rożne4
12Faule7
0Spalone2
5Żółte kartki4
0Czerwone kartki1
1Interwencje bramkarza4
428Liczba podań296
346Podania celne207
81%Skuteczność podań70%