Telefon o samobójstwie i szybka akcja strażników na zamkniętej posesji

Telefon o samobójstwie i szybka akcja strażników na zamkniętej posesji

FOT. SM Radom

Dyżurny Straży Miejskiej w Radomiu odebrał telefon, w którym mężczyzna powiedział, że chce odebrać sobie życie. Patrol ruszył natychmiast, dotarł na miejsce na sygnałach i po wejściu na zamkniętą posesję odnalazł około 60-latka, który był w ciężkim stanie psychicznym. Funkcjonariusze nie tracili czasu - wezwali ratowników medycznych i policję, a mężczyzna trafił później do szpitala w Krychnowicach.

Dyżurny ustalił prawdopodobne miejsce pobytu desperata już podczas rozmowy telefonicznej. Potem natychmiast skierował patrol Referatu Administracyjno Porządkowego Straży Miejskiej w Radomiu. Funkcjonariusze jechali z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych, bo chodziło o realne zagrożenie życia.

Na miejscu zastali zamkniętą posesję. Gdy ocenili sytuację, zdecydowali się przejść przez ogrodzenie i wejść do mieszkania. Tam natrafili na około 60-letniego mężczyznę. Na widok patrolu miał powiedzieć:

“nie chce już żyć”

Strażnicy podjęli z nim rozmowę i stopniowo go uspokoili. Mężczyzna wyglądał bardzo źle i był na skraju załamania nerwowego. Funkcjonariusze wezwali załogę ratownictwa medycznego oraz patrol Policji. Po chwili mężczyzna ubrał się i został przewieziony do szpitala w Krychnowicach.

To była interwencja, w której liczyła się każda minuta. Jeden telefon uruchomił lawinę działań, a szybka reakcja strażników najpewniej odsunęła od Radomia dramat, który mógł skończyć się znacznie gorzej.

Czynności w tej sprawie prowadzi Komisariat II Policji w Radomiu.

na podstawie: Straż Miejska.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (SM Radom). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.