Pasy w autokarze ratują życie - pasażerowie wsiadają i od razu odpinają

FOT. KMP w Radomiu
Tłum ludzi wsiada do autokaru, klik pasów nie zawsze pada - a to właśnie sekunda, która decyduje o życiu. Policja z Radomia przypomina, że obowiązek zapinania pasów trwa od zajęcia miejsca aż po bezpieczne zejście z jezdni. Martwe pola wokół autobusu i siły fizyki nie wybaczają nieuwagi.
Autokar zapewnia ochronę tylko wtedy, gdy pasażer pozostaje przypięty. Przy nagłym hamowaniu lub przewróceniu pojazdu osoba bez zapiętych pasów może zostać wyrzucona z fotela z dużą siłą i uderzyć w sufit, szyby lub innych podróżnych. W efekcie nawet nowoczesne konstrukcje pojazdu nie zadziałają poprawnie, jeśli pasażer nie wykorzysta mocowania siedzenia.
Jak informuje Wydział Ruchu Drogowego KWP zs. w Radomiu - obowiązek korzystania z pasów bezpieczeństwa reguluje art. 39 oraz art. 45 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Policja zwraca uwagę, że to wymóg prawny, a jednocześnie prosta czynność ratująca życie.
Zapięte pasy co najmniej dwukrotnie zwiększają szanse przeżycia wypadku.
Moment wysiadania to kolejna newralgiczna chwila. Autobus - ze względu na gabaryty - tworzy wokół siebie martwe pola. Pieszy wychodzący bezpośrednio zza pojazdu może być dla kierowcy „niewidzialny”. W grupie rad poszkodowanej lub zagrożonej osobie zaleca się odczekać, aż autobus odjedzie i odkryje widok na jezdnię, lub upewnić się, że kierowca widzi osobę w lusterku.
Policja apeluje jasno:
“Policja apeluje: bądź odpowiedzialny od momentu zajęcia fotela, aż po bezpieczne zejście z jezdni.”
W komunikatach służb przewija się także zasada ograniczonego zaufania - z wysokiej kabiny kierowca ma inne pole widzenia. Jeśli pasażer nie widzi lusterek lub kierowcy, istnieje realne ryzyko, że sam będzie niewidoczny dla innych uczestników ruchu.
Większość pasażerów lekceważy pasy - to obojętność, która może kosztować życie.
na podstawie: Policja Radom.
Autor: krystian

