[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Korona Kielce wywozi z Radomia trzy punkty po burzliwym meczu

3 min czytania
[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa – Korona Kielce wywozi z Radomia trzy punkty po burzliwym meczu

W sobotę na Stadionie im. Braci Czachorów Radomiak Radom przegrał z Koroną Kielce 0:2 (0:2). Bramki dla gości zdobyli w 8. minucie Wiktor Długosz oraz w 33. minucie Marcel Pieczek, a mecz na długo zapadnie w pamięć nie tylko ze względu na wynik, lecz także na nerwową końcówkę i poważne incydenty po ostatnim gwizdku.

Mecz zaczął się niefortunnie – już w 8. minucie Korona trafiła po szybkiej akcji, a Radomiak, mimo zdecydowanej przewagi w posiadaniu piłki, nie potrafił szybko odpowiedzieć. Przez większą część spotkania gospodarze przeważali statystycznie – aż 73% posiadania piłki, 12 rzutów rożnych i pięć strzałów celnych – ale konkretów pod bramką przeciwnika brakowało. Goście za to wykorzystali dwie sytuacje i wyszli na prowadzenie, które utrzymali do końca.

Dominacja na papierze, brak skuteczności i późna czerwona kartka

Radomiak kreował grę – dużo podań, napór w bocznych sektorach i ciągłe dośrodkowania. Sęk w tym, że pod bramką Korony brakowało ostatniego podania, precyzji albo zimnej krwi. Statystyki to obrazują: 12 kornerów dla gospodarzy wobec zaledwie jednego dla gości, a mimo to tablica wyników pozostawała nieubłagana. W 33. minucie po drugim trafieniu Pieczka napięcie sięgnęło zenitu – chwilę później trener Radomiaka Goncalo Feio otrzymał czerwoną kartkę. Decyzja zapadła po słowach trenera skierowanych do arbitrów, które – jak zgłaszano – miały podważać ich bezstronność.

Po przerwie Radomiak próbował przycisnąć bardziej zdeterminowanymi zmianami personalnymi – pięć roszad w ciągu drugiej połowy – ale Korona umiejętnie zabezpieczyła dostęp do własnego pola karnego i wyprowadzała groźne kontry. Goście faulowali częściej (19 fauli przeciwko 10 gospodarzy), co czasami przygaszało tempo gospodarzy i przerywało akcje.

Burzliwe zakończenie i interwencja policji

Niestety po ostatnim gwizdku stadion nie ucichł. Na murawie doszło do awantury z udziałem zawodników i części kibiców obu zespołów. W wyniku zajścia dyrektor marketingu Korony doznał rozcięcia głowy, a jeden z piłkarzy Korony został trafiony butelką. Służby porządkowe i policja musiały interweniować, by opanować sytuację i doprowadzić do ewakuacji części widzów. To przykre zderzenie emocji z realiami bezpieczeństwa odwróciło uwagę od sportowego aspektu spotkania i zostanie tematem dyskusji jeszcze długo po nim.

Sędziował Daniel Stefanski.

Dla Radomiaka to porażka, która nie pomogła w punktowaniu – oba zespoły w tabeli mają po 27 punktów, Radomiak zajmuje 8. miejsce, Korona 9. W Radomie nastroje po meczu były mieszane – złość z powodu straconych punktów i obawa o konsekwencje wydarzeń po spotkaniu. Następne mecze obu drużyn czekają już w najbliższych tygodniach – Radomiak zagra najpierw w Białymstoku z Jagiellonią, a potem m.in. w Niecieczy i u siebie z Arką Gdynia. Korona zmierzy się najpierw z Lechem Poznań, potem z Motorem Lublin i później z Niecieczą.

Na koniec dnia dla kibiców w Radomiu najważniejsze będą odpowiedzi na pytania o bezpieczeństwo na stadionie i wyjaśnienie, jak doszło do eskalacji po meczu. Sportowo – mecz pokazał, że przewaga w posiadaniu piłki nie zawsze przekłada się na punkty, a skuteczność i chłodna głowa w kluczowych momentach decydują o losach spotkania.

Radomiak RadomStatystykaKorona Kielce
0Gole2
73%Posiadanie27%
5Strzały celne2
9Strzały niecelne1
22Strzały łącznie4
8Strzały zablokowane1
15Strzały w polu karnym2
7Strzały spoza pola2
12Rzuty rożne1
10Faule19
2Żółte kartki4
0Interwencje bramkarza5
527Liczba podań200
435Podania celne109
83%Skuteczność podań55%

Autor: redakcja sportowa radomski24.pl