Szpital w Pionkach nie zniknie. Chirurgia przynosi milion złotych straty

Szpital w Pionkach nie zniknie. Chirurgia przynosi milion złotych straty

FOT. Powiat

Podczas programu na żywo w Pionkach padła deklaracja, na którą czekali pracownicy i mieszkańcy – szpital nie zostanie zamknięty ani sprywatyzowany. Jednocześnie chirurgia przynosi około miliona złotych straty miesięcznie, a narastające zadłużenie zaczyna obciążać całą placówkę. Samorząd Powiatu Radomskiego zapowiada więc zmianę profilu części działalności, a nie likwidację szpitala.

  • Starosta uspokaja, ale problem finansowy pozostaje
  • Zysk zamienił się w milionowe straty
  • Chirurgia w Pionkach jest częścią większego sporu
  • Więcej miejsc opieki długoterminowej zamiast prostego zamknięcia

Starosta uspokaja, ale problem finansowy pozostaje

W programie TVP3 „Reagujemy” uczestniczyli mieszkańcy, pracownicy szpitala i samorządowcy. Najwięcej emocji wywołała przyszłość oddziału chirurgii. Podczas rozmowy starosta radomski Waldemar Trelka jasno odniósł się do obaw dotyczących placówki:

„Szpital w Pionkach nie jest likwidowany i nie będzie zamykany, ani prywatyzowany”.

Deklaracja nie oznacza jednak, że sytuacja finansowa jest bezpieczna. Według przedstawionych danych chirurgia generuje około miliona złotych straty miesięcznie. Jeśli ten poziom obciążeń się utrzyma, zadłużenie może zacząć zagrażać funkcjonowaniu całego szpitala.

Samorząd Powiatu Radomskiego w latach 2020–2023 przeznaczył około 100 mln zł na budowę nowego szpitala w Pionkach. Później przekazywał także pieniądze na bieżące funkcjonowanie placówki. Łączna wartość nieoprocentowanych pożyczek przekroczyła 23 mln zł, a niemal 8 mln zł z tej kwoty zostało umorzone.

Powiat nie może jednak bez końca pokrywać strat oddziału. Odpowiada również za szkoły, drogi, transport i pomoc społeczną. Każdy kolejny milion przekazany na spłatę zobowiązań szpitala oznacza mniej pieniędzy na inne zadania publiczne.

Zysk zamienił się w milionowe straty

Za leczenie pacjentów płaci Narodowy Fundusz Zdrowia. Problem polega na tym, że przychody z kontraktów nie rosną tak szybko jak koszty. Szpital musi finansować wynagrodzenia, leki, materiały, energię, badania i usługi niezbędne do codziennego leczenia.

Mechanizm dobrze pokazuje prosty przykład. Jeśli za zabieg placówka otrzymywała wcześniej 100 zł, a jego wykonanie kosztowało 98 zł, zostawały 2 zł nadwyżki. Przy wycenie 130 zł i kosztach sięgających 150 zł każdy taki zabieg oznacza już 20 zł straty. Przy setkach lub tysiącach pacjentów różnica szybko rośnie do milionów.

W 2022 roku szpital w Pionkach miał około 1,94 mln zł zysku. Rok później również zakończył działalność na plusie. Później wynik zaczął gwałtownie się pogarszać. W 2025 roku strata wyniosła około 8,34 mln zł, a tylko w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2026 roku placówka straciła kolejne 6,92 mln zł. Na koniec lipca miała również około 4,71 mln zł zobowiązań przeterminowanych.

W źródłach problemu nie wskazano zmiany dyrekcji. Ta sama kadra zarządzała placówką w czasie, gdy szpital przynosił zysk, i kieruje nim obecnie. Zmieniły się przede wszystkim warunki finansowania oraz koszty działalności. Wyższe przychody nie wystarczają, gdy jeszcze szybciej rosną wynagrodzenia, ceny leków, materiałów, energii i usług.

Chirurgia w Pionkach jest częścią większego sporu

Podobne problemy dotyczą wielu szpitali powiatowych w Polsce. Związek Powiatów Polskich określa obecną sytuację jako kryzys systemowy, związany między innymi z niedoszacowaniem świadczeń, rosnącymi kosztami i utratą płynności finansowej.

3 marca 2026 roku przed Ministerstwem Zdrowia w Warszawie odbył się ogólnopolski protest szpitali powiatowych. Uczestniczyli w nim przedstawiciele placówek z całego kraju oraz samorządowcy, w tym reprezentanci Związku Powiatów Polskich. W kolejnych miesiącach ZPP ponawiał apele do rządu, Ministerstwa Zdrowia i NFZ o zmianę sposobu finansowania.

Dane przywołane przez portal WP abcZdrowie, pochodzące z analiz Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia oraz danych NFZ, wskazują, że około 120 oddziałów chirurgii ogólnej w Polsce nie spełnia przyjętych kryteriów dotyczących między innymi liczby i rodzaju wykonywanych zabiegów.

W dyskusji pojawia się także kwestia doświadczenia zespołów i koncentracji trudniejszych operacji w większych ośrodkach. Konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii prof. Jerzy Sieńko wskazuje, że jakość i doświadczenie placówki powinny mieć większe znaczenie niż sama odległość od miejsca zamieszkania pacjenta.

Z drugiej strony prof. Andrzej Matyja, były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, zwraca uwagę na niedoszacowanie większości zabiegów chirurgii ogólnej. W takiej sytuacji dyrektorzy mogą ograniczać koszty albo pokrywać straty jednych oddziałów pieniędzmi wypracowanymi przez inne.

Dla mieszkańców oznacza to trudny wybór. Chirurgia blisko domu jest potrzebna, ale samo utrzymanie oddziału nie gwarantuje jego stabilności, jeśli wykonywane procedury przynoszą straty. W Pionkach nowy budynek i blok operacyjny kosztowały około 100 mln zł, a placówka pozyskała także lekarzy, do których ustawiają się kolejki pacjentów. O opłacalności leczenia decydują jednak wyceny ustalane poza szpitalem.

Więcej miejsc opieki długoterminowej zamiast prostego zamknięcia

Ministerstwo Zdrowia i NFZ wskazują, że zmieniają się potrzeby zdrowotne mieszkańców. Starzejące się społeczeństwo potrzebuje więcej całodobowej opieki długoterminowej i geriatrycznej. Dlatego w Pionkach planowane jest powiększenie Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego o około 20 miejsc.

To rozwiązanie ma służyć osobom, które nie wymagają już pobytu na zwykłym oddziale szpitalnym, ale nadal potrzebują całodobowej opieki. Zapotrzebowanie na takie świadczenia jest duże – na miejsce czeka się prawie rok.

Podobny kierunek zmian wskazywał prof. Jerzy Sieńko, mówiąc o rozwijaniu opieki długoterminowej i geriatrycznej tam, gdzie małe oddziały chirurgiczne nie są w stanie dalej funkcjonować. Prof. Andrzej Matyja mówił z kolei o przekształcaniu oddziałów i dopasowywaniu szpitali do rzeczywistych potrzeb mieszkańców danego obszaru.

Plan dla Pionek zakłada więc utrzymanie placówki, ale w zmienionej formule. Powiat chce zatrzymać narastanie strat, zanim zobowiązania zagrożą całemu szpitalowi. Podczas programu starosta podkreślał:

„Nie likwidujemy szpitala w Pionkach. Zmieniamy go po to, żeby go utrzymać”.

Dla pacjentów oznacza to, że spór nie kończy się na pytaniu o samą chirurgię. Dotyczy także tego, jak finansować powiatowe szpitale, które mają leczyć blisko miejsca zamieszkania, a jednocześnie nie mogą stale powiększać strat.

na podstawie: Powiat.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Powiat). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji